Co dziś jest sacrum, a co profanum – i czy te porządki w ogóle da się jeszcze rozdzielić? Podczas 24. edycji Rytuał stanie się ramą dla sześciu różnych światów, kanon trafi w ręce muzyków ludowych i eksperymentalnych, a koncerty przeniosą się do instalacji, na dawny dworzec, do czytelni i na ulice Krakowa.
O idei festiwalu
Festiwal Sacrum Profanum przybliża muzykę współczesną kontekstem, opowieścią, ciekawym miejscem i połączeniami z innymi dziedzinami sztuki. Nie po to, by ją upraszczać, lecz by zmieniać warunki słuchania i sprawdzać, co usłyszymy, kiedy partytura trafi w inną przestrzeń, tradycyjny instrument spotka elektronikę, a koncert zacznie się jeszcze przed pierwszym dźwiękiem. W zeszłym roku improwizowaliśmy wewnątrz instalacji dźwiękowej Konrada Smoleńskiego, wchodząc z nią w dialog, interakcję, czasem konflikt. Ponownie będziemy poruszać się na pograniczu sztuk, ale tym razem instalacja od początku stanie się miejscem dla muzyki i osią całego pasma koncertów. Co powstanie ze współbrzmienia muzyki, malarstwa, rzeźby i performansu? Przekroczmy próg.
Główną linię 24. edycji wyznacza Rytuał, sześć koncertów zaplanowanych dla przestrzeni stworzonej przez rezydentów festiwalu – Si On i Jakuba Ziółkowskiego – w Cricotece. Nie jest to jednak hasło przewodnie całego festiwalu ani rekonstrukcja obrzędu konkretnej religii. Wielkoformatowe malowane tkaniny i humanoidalne figury z używanych ubrań zbudują świat przywodzący na myśl rytualny namiot: miejsce powołane na czas festiwalu, zawieszone pomiędzy galerią a przestrzenią obrzędu. Wewnątrz niego znajdzie się kameralna scena, wokół której zasiądzie publiczność. Każdego dnia dwa występy połączy muzyczno-rytualna interwencja Ziółkowskiego, który z gospodarza zmieni się w mistrza ceremonii. Artyści i muzyka będą się zmieniać, wspólna pozostanie struktura i poczucie, że od chwili wejścia znajdujemy się już po drugiej stronie.
Ta sama forma pomieści sześć zupełnie różnych odpowiedzi na pytanie o współczesny rytuał. Zaczniemy od instrumentów, które jeszcze niedawno nie istniały: akordeonu ćwierćtonowego rozbudowującego to, co dobrze znamy, oraz teleskopowego aulosu powstałego ze swobodnej spekulacji o antycznym pierwowzorze. WCIAS wydobędzie awangardowy potencjał wielkopolskich wiwatów, podczas gdy Kromleh z liry korbowej, santuru i perkusji stworzy pozostałość obrzędu kultury, której próżno szukać na mapie. Niemal bezgłośny, tłamszony krzyk Tomoko Hojo spotka się z fizyczną eksplozją Ryosuke Kiyasu, a średniowieczne pieśni Hildegardy z Bingen – z instrukcjami Pauline Oliveros. Usłyszymy także muzykę wyrastającą z wieloletniego wspólnego rezonowania Eyvinda Kanga i Jessiki Kenney oraz dwie odrębne, wciąż rozwijające się praktyki Timothy’ego Archambaulta i Madhuvanti Pal. Nie próbujemy jednak sprowadzać algonkińskiego fletu i indyjskiej ragi do jednej uniwersalnej duchowości. Każdy rytuał ustanowi własne zasady, uruchomi inne źródła i poprowadzi do osobnego świata.
Łatwo byłoby uznać pasmo Rytuał za tytułowe sacrum, a wieczorne koncerty za profanum. Tyle że byłby to podział równie kuszący, co błędny. Właśnie rytuały wprowadzają do instytucji zapomniane tradycje, fantastyczne etnografie, radykalny performans i praktyki pozostające poza głównym obiegiem, podczas gdy część wieczornych wydarzeń zachowuje skupienie klasycznego koncertu, ramy partytury i rozpoznawalny podział na scenę oraz widownię. Od lat interesuje nas nie wybór jednej ze ścieżek, lecz miejsce ich przecięcia: moment, w którym kanon zmienia kontekst, tradycja ujawnia eksperymentalny potencjał, a to, co jeszcze niedawno znajdowało się na obrzeżach, trafia w sam środek programu.
Najpełniej pokaże to rezydencja La Nòvii. Artyści związani z francuskim kolektywem pojawią się w Rytuale i Marszu Niepodległej Muzyki, a kulminacją ich obecności będzie polska premiera projektu zestawiającego Conlona Nancarrowa z Jessicą Ekomane. Muzyka napisana na pianolę po to, by przekroczyć możliwości ludzkich rąk, zostanie przełożona na dudy, skrzypce, banjo i gitary. Procesy algorytmiczne, którymi posługuje się Ekomane, powędrują w przeciwnym kierunku – z komputera do instrumentów związanych z przekazem ustnym i muzyką taneczną. Kanoniczny kompozytor spotka młodszą twórczynię sceny eksperymentalnej, precyzyjna mechanika – kruchość żywego wykonania, a tradycyjne instrumentarium będzie amplifikowane, samplowane i przetwarzane. Po zeszłorocznej obecności cieszymy się na powrót La Nòvii w pełnym składzie!
Kontekst zmienia się także wraz z adresem koncertu. Przestrzeń zbudowana dla przemieszczania się sama stanie się miejscem przejścia. W holu dawnego Dworca Głównego Naturceare poprowadzi od rytuału równonocy Tine Surel Lange przez cierpienie zapisane w muzyce Fozié Majd, wyschnięte pole Agaty Zemli i klimatyczną żałobę Katariny Gryvul ku pytaniu o możliwość zmiany. W Czytelni Głównej Biblioteki Jagiellońskiej, której historię przerwała wojna, Chór Polskiego Radia rozpocznie od studium osobistej straty, przejdzie przez rytuały śmierci, pamięci i odradzania, a skończy antyputinowskim sprzeciwem i obroną wolności słowa. Głosy zabrzmią frontalnie, z balkonów, galerii, schodów i pomiędzy słuchaczami – zapisane słowa wyjdą z książek i partytur. Z kolei na dziedzińcu Muzeum Armii Krajowej oszczędna muzyka Jürga Freya będzie potrzebowała innego rodzaju obecności: cierpliwości i uważności na dźwięki, które dopiero się pojawiają albo właśnie zanikają. Miejsce nie jest dekoracją koncertu. Podpowiada, jak słuchać, i dopisuje do muzyki własną historię.
Program jest również efektem relacji rozwijanych dłużej niż przez jeden wieczór. Jeszcze przed listopadem, w formie preludium do festiwalu, HERtet spotka się w Hevre z cyklem MMM Martyna’s MiniMoog. Nowe utwory na syntezator Minimoog oraz kompozycje dla trzech performerek staną się prologiem festiwalu i kolejnym punktem współpracy ze sceną muzyki nowej. Martyna Zakrzewska najpierw zasiądzie przy instrumentach razem z Anną Kwiatkowską i Magdaleną Kordylasińską-Pękalą, a w listopadzie powróci jako opiekunka studentów Akademii Muzycznej przygotowujących Récit des sensations fragiles z Ensemble Contrechamps. Młodzi wykonawcy nie będą „dodatkiem” do koncertu ani uczestnikami mistrzowskiego pokazu – staną się zasadniczą częścią zespołu i wezmą współodpowiedzialność za całość. Kontynuujemy współpracę ze Spółdzielnią Muzyczną, Sinfoniettą Cracovią i Chórem Polskiego Radia, a projekt Across the North Sea ponownie połączy Sacrum Profanum z hcmf//. Jesienią Barbara Drazkov i Radical Polish Ansambl zabiorą część programu do Huddersfield. Festiwal nie kończy się tam, gdzie milknie ostatni krakowski koncert.
Do muzyki współczesnej można wejść różnymi drzwiami. Czasem dosłownie przez próg instalacji, czasem przez dziecięcą ciekawość: podczas SP4Kids woda i szkło zaczną śpiewać, przedmioty staną się instrumentami, a zabawa doprowadzi do wspólnego wykonania utworu. Innym wejściem będzie Domówka w Hevre – nasz świecki rytuał, coroczna okazja do spotkania z muzyką i festiwalowymi artystami w niezobowiązującej formie. Możecie usiąść, położyć się, zmieniać miejsce, podejść bliżej muzyki albo na chwilę się od niej oddalić, a przerwy przeznaczyć na rozmowę. Przy preparowanym fortepianie Barbary Drazkov, wielodźwiękach klarnetu kontrabasowego rozpisanego na trio McCowen / Railton / Olencki oraz muzyką ciała i ciszy Helen Anahity Wilson granica pomiędzy dźwiękiem akustycznym a elektronicznym nieraz okaże się czymś zupełnie innym, niż podpowiada przyzwyczajenie. Nie istnieje jeden właściwy sposób słuchania ani jeden próg zaawansowania, od którego zaczyna się muzyka współczesna. Trzeba tylko znaleźć w sobie ciekawość.
Na koniec wyjdziemy z muzyką w miasto. Święto państwowe jest publicznym rytuałem, ale jego forma nie musi być ustalona raz na zawsze. Nie chcemy oddawać 11 listopada wyłącznie oficjalnym uroczystościom i narodowym manifestacjom. To także nasza niepodległość – rozumiana jako prawo głosu, samostanowienie, autorska wypowiedź i wolność respektująca wolność innych. La Nòvia i Krakow Improvisers Orchestra połączą się w jedną akustyczną orkiestrę, która przejdzie ulicą Grodzką na Rynek Główny. Możecie maszerować razem z nią, obserwować z boku, dołączyć po drodze albo odejść w dowolnym momencie. Niepodległa muzyka nie potrzebuje jednej obowiązującej melodii ani partytury. Potrzebuje przestrzeni, w której różne głosy mogą zabrzmieć obok siebie i usłyszeć się nawzajem.
Przekroczcie próg, wybierzcie własną drogę przez program i spotkajmy się po drugiej stronie!
05.11.26, godz. 18:00
Wernisaż wystawy „Up in the gods”
Sytuacja zaproponowana przez Jakuba Juliana Ziółkowskiego i Si On podczas festiwalu Sacrum Profanum zrywa z podziałem na to, co sceniczne i publiczne, wysokie i niskie. Nie tylko redefiniują różnice społeczne, ale także przekraczają granice rzeczywistości. Twórczość Ziółkowskiego i Si On, zwłaszcza w ich wzajemnym dialogu, wymyka się prostym kategoriom estetycznym i geograficznym, rozpisana jest pomiędzy to, co rozumiemy jako sztukę zachodnią i dalekowschodnią, miesza to, co z oficjalnych wizualnych obiegów, z tym, co pozostaje na ich obrzeżach. Realizacja w Cricotece przybiera formę „miejsca w miejscu”.
Malarstwo w formie wielkoformatowych tkanin wyznacza miejsce „dziania się”, którego rytm porządkują antropomorficzne totemy oraz zaplanowane wydarzenia muzyczne i obecna na nich publiczność. W instalacji „Up in the gods” Ziółkowski i Si On zapraszają wszystkich do centrum wydarzeń, w przestrzeń na granicy teatralnej scenografii, environmentu z tkanin i rzeźb, i miejsca niezidentyfikowanego kultu. To tu podczas serii muzycznych performansów możliwe będzie neoszamańskie doświadczenie pozareligijnej duchowości, w której może narodzić się nowa/inna niezapośredniczona wspólnotowość.
Tak, bogowie zstąpili z niebios, bo nie tam było ich miejsce.
06.11.26, godz. 18:00
Rytuał I
W pierwszym Rytuale zestawiamy dwa instrumenty, które jeszcze niedawno nie istniały. Eneasz Kubit jest pomysłodawcą pierwszego w Polsce akordeonu ćwierćtonowego, pozwalającego grać także pomiędzy półtonami. Lukas de Clerck zaprojektował teleskopowy aulos – współczesną odpowiedź na antyczny instrument, który zniknął z użycia ponad tysiąc lat temu. Jeden rozbudowuje to, co znane, drugi powstaje ze strzępów wiedzy o przeszłości. Oba otwierają muzykę na mikrotony, dudnienia i nieoczywiste barwy.
Zaczniemy w całkowitej ciemności od prawykonania Please, sit comfortably or lie down. Close your eyes and switch off. You can fall asleep, everything will be fine. Artura Zagajewskiego. Utwór przez cały czas pozostanie bardzo cichy. Akordeon zostanie nagłośniony z bliskiej odległości – nie po to, by zabrzmiał potężnie, lecz by przybliżyć publiczności najdrobniejsze drgania, szmery i dźwięki obu stron instrumentu. Potraktujcie tytuł dosłownie: usiądźcie lub się połóżcie, zamknijcie oczy, wyłączcie się, a nawet zaśnijcie. Wszystko będzie dobrze.
Z ciemności wyprowadzi nas interwencja Jakuba Ziółkowskiego, a po niej akustycznie zabrzmi teleskopowy aulos. De Clerck przez lata grał na rekonstrukcjach dawnych instrumentów i samodzielnie wytwarzał stroiki, aż postanowił uwolnić aulos od obowiązku wiernego odtwarzania przeszłości. Jego instrument nie ma otworów palcowych, a wysokość dwóch jednocześnie brzmiących piszczałek zmienia się przez ich teleskopowe rozsuwanie. Stroiki zachowują się jak dwa oscylatory, wytwarzając mikrotonowe tarcia, dudnienia i gęste drony. W Krakowie de Clerck sięgnie po fragmenty albumu The Telescopic Aulos of Atlas i zaprezentuje zupełnie nowy materiał.
07.11.26, godz. 18:00
Rytuał II
Album Wiwaty wyrasta z wielkopolskiej muzyki tradycyjnej i wydobywa z niej awangardowy potencjał. Karol i Filip Majerowscy sięgają po fragmenty melodii Walentego Żmudy i Szczepana Sadowskiego, braci Kurowskich, Tomasza Brudły oraz Franciszki Ciesiółki, traktując je nie jak cytaty, lecz jak inspirację do innego myślenia o dźwięku. Ciągły ton dud, instrumenty dęte blaszane i głosy wydłużają muzyczny czas, aż rytm zaczyna rozpływać się w rezonansie, a melodie odsłaniają mikrotonowe napięcia, dudnienia i wykonawcze niedoskonałości. Wszystko dzieje się bez elektroniki. Z muzyką Sary Davachi ten materiał łączy elegancja i cierpliwość, z jaką dźwięk rozwija się i ujawnia kolejne składowe harmoniczne. To dla nas część nowej sceny dudziarskiej z Brìghde Chaimbeul czy Harrym Górskim-Brownem na czele, których już znacie z poprzednich edycji. Dudy działają w niej jak akustyczny oscylator i zachowują regionalną tożsamość. WCIAS nie uwspółcześnia tradycji – eksperyment od dawna był w niej obecny.
Po interwencji Jakuba Ziółkowskiego podobny język przejmie Kromleh, ale zerwie jego więź z określonym regionem i źródłem. Lira korbowa Pancerza i perkusja Maćka, znane z albumu Na komary, spotkają się w nowej kompozycji z indyjskim instrumentem strunowym, santurem Sylwestra Sudnika. Nie będzie on dodatkiem, lecz równorzędnym trzecim głosem. Trzy amplifikowane instrumenty zbudują gęste warstwy dronu, repetycji i transowego hałasu, brzmiące jak pozostałość obrzędu kultury, której nie znajdziemy na żadnej mapie.
08.11.26, godz. 18:00
Rytuał III
Powojenna japońska kultura eksperymentalna często rozwijała radykalne strategie ekspresji w napięciu wobec społecznej dyscypliny i presji konformizmu – od redukcji i niemal niewidocznego gestu po noise i fizyczny atak dźwięku. Sztuka stawała się przestrzenią ujawniania emocji i energii podlegających w codziennym życiu silnej kontroli. Tomoko Hojo i Ryosuke Kiyasu reprezentują dwa skrajne bieguny tego napięcia.
Whispered Screaming wyrasta z bezsłownych krzyków Yoko Ono. Hojo wybrała je z dyskografii artystki i nagrała ponownie własnym głosem jako szeptane, niemal bezgłośne wołania. Nakładając je na siebie, stworzyła gest swoistego oporu wobec przemocy: zamiast skupiać się na jednym głosie zagłuszającym pozostałe, dopuściła do współistnienia wielu cichych głosów. W 2025 roku opracowała nową, całkowicie nieamplifikowaną wersję performansu, przenoszącą całe napięcie na ciało, oddech i gest. To właśnie ją zaprezentuje w Krakowie.
Po interwencji Jakuba Ziółkowskiego energia zmieni kierunek. Kiyasu nie odtworzy albumu Ritual Offerings z 2018 roku, lecz stworzy pod tym tytułem nową improwizację. Jeden werbel, stół i ciało wystarczą mu do zbudowania pełnego performansu – od precyzyjnych figur rytmicznych po uderzenia, tarcia i gwałtowne przesuwanie instrumentu. Werbel i stół zostaną amplifikowane, dzięki czemu każdy kontakt powierzchni może stać się dźwiękiem, a rytm – fizycznym zdarzeniem rozgrywającym się w samym środku publiczności.
09.11.26, godz. 18:00
Rytuał IV
Clara Lévy zacznie od wybranych części 13 Visions, cyklu będącego wyobrażonym spotkaniem dwóch kompozytorek oddzielonych od siebie ośmioma stuleciami. Jego strukturę wyznacza Thirteen Changes Pauline Oliveros – trzynaście poetyckich instrukcji inspirowanych ziemskimi i kosmicznymi zjawiskami. Z każdą z nich Lévy łączy jedną pieśń Hildegardy z Bingen, słynnej średniowiecznej mistyczki i kompozytorki. Współczesna twórczyni nie cytuje dawnych antyfon. Melodia pozostaje ukryta w wysokościach dźwięków, a skrzypce i głos wydobywają jej ślad. Partytura ustala barwy i materiał, pozostawiając wykonawczyni decyzje dotyczące dynamiki oraz czasu trwania. Każda wizja może więc podczas koncertu ułożyć się nieco inaczej.
Po interwencji Jakuba Ziółkowskiego wizje przejdą we wspinaczkę. Cabrette to małe dudy związane z muzyką taneczną górzystej Owernii i innych regionów środkowej Francji. Jacques Puech poprosił Guilhema Lacroux o napisanie utworu, który wyprowadzi ten instrument na nierozpoznane wcześniej tereny. W Gravir elektronika nakłada na siebie kolejne głosy cabrette, poruszające się w górę w różnym tempie. Powstaje złudzenie nieustannego wznoszenia: muzyka wspina się przez pół godziny, ale nigdy nie dociera na szczyt. Jeden tradycyjny instrument przeobraża się w gęstą, pulsującą i coraz bardziej przenikliwą masę dźwięku.
To zarazem jeden z najczystszych przykładów metody La Nòvii, kolektywu rezydującego na tegorocznym festiwalu. Eksperyment nie zostaje dopisany do tradycji z zewnątrz, lecz wyrasta z burdonu, barwy i fizycznych właściwości instrumentu. Najpierw średniowieczna pieśń pojawi się jako ślad, potem cabrette uwolni się od dawnej melodii i rozpocznie niemożliwą wspinaczkę. Przeszłość nie dostarcza tu gotowej muzyki, lecz zasad pozwalających wyobrazić sobie jej dalszy ciąg.
10.11.26, godz. 18:00
Rytuał V
Riparian oznacza to, co nadrzeczne: powstające na styku wody i lądu, w przestrzeni nieustannej zmiany. Eyvind Kang używa tego słowa również jako nazwy własnej praktyki improwizacyjnej i ekologicznego słuchania. Gra na violi d’amore, instrumencie wyposażonym w dodatkowe struny rezonansowe. Umieszczone pod strunami smyczkowanymi i nastrojone w autorski sposób odpowiadają na ich drgania, chociaż wykonawca nigdy ich bezpośrednio nie dotyka. W Krakowie Kang zagra nową improwizację według zasad wypracowanych na albumie Riparian. Tytułowa nadbrzeżność staje się wskazówką do słuchania: muzyka reaguje na otoczenie, zmienia bieg i pozwala ujawnić się dźwiękom uruchamianym pośrednio przez rezonujące struny.
Po występie Kanga rozpocznie się Uranian Void Jessiki Kenney. Jeśli Riparian kieruje uwagę ku krajobrazowi, Kenney zwraca się do wewnątrz, traktując dźwięk jako pamięć i wibrację. Na wspomnianym albumie jej głos spotyka się z nagraniami hydrofonowymi, falami sinusoidalnymi, gazelem (liryką wywodzącą się z VII-wiecznej poezji arabskiej) oraz instrumentami należącymi do różnych systemów strojenia. Podczas koncertu artystka wykona dwudziestominutowy wybór utworów, wykorzystując głos i część oryginalnego instrumentarium, między innymi misę dźwiękową i bęben obręczowy. Wybrzmiewanie stanie się równie ważne jak głos i uderzenie: dźwięk utrzyma się w powietrzu, zaniknie i powróci jako echo.
Po interwencji Jakuba Ziółkowskiego Kang i Kenney staną na scenie razem. Wykonają dwie kompozycje z Azure, albumu będącego owocem ponad dwudziestu lat wspólnej pracy. Głos, viola d’amore i basowe tło shruti boxu tworzą w nim to, co artyści nazywają „muzyką unisono”. Oznacza to wzajemne słuchanie, w którym dwa odrębne głosy zaczynają działać we wspólnym rezonansie. Pozostają rozpoznawalne, ale trudno już powiedzieć, który z nich prowadzi, a który odpowiada.
11.11.26, godz. 18:00
Rytuał VI
Spotykają się tu dwie odrębne praktyki, których nie próbujemy sprowadzać do wspólnej, uniwersalnej duchowości. Łączy je skupienie na pojedynczym dźwięku, czas potrzebny do jego rozwinięcia oraz praca artystów, którzy nie traktują odziedziczonych instrumentów jak muzealnych eksponatów.
Timothy Archambault rozpocznie prawykonanie KRKACCRETION w niemal całkowitej ciemności. Wąski słup światła obejmie wyłącznie trzymany przez niego flet. Najpierw artysta potrząśnie w siedmiu kierunkach naszyjnikiem z kości i zębów zwierząt oraz jeleniej skóry, podarowanym mu przez Ajawajawesiego, członka algonkińskiej starszyzny. Gest ma skupić uwagę słuchaczy, zanim rozpocznie się właściwa kompozycja.
Archambault zagra akustycznie na tradycyjnym algonkińskim flecie – pibigwanie, wykonywanym z cedru lub olchy. Dla Algonkinów instrument ten jest twórcą wiatru albo jego istotą. Służył między innymi do naśladowania odgłosów natury, samotnej kontemplacji i przekazywania sygnałów. W KRKACCRETION cichy początek będzie stopniowo ustępował miejsca kolejnym rozszerzonym technikom fletowym, które tworzyć będą coraz gęstszą strukturę.
Praktyka Archambaulta zyskuje w tej przestrzeni dodatkowy rezonans. Na albumie Chìsake artysta sięgał do śpiewów obrzędu shaking tent, a forma instalacji Si On i Jakuba Ziółkowskiego przywołuje szerszą ideę rytualnego namiotu. Powstaje między nimi wizualne echo, a nie rekonstrukcja konkretnej tradycji.
Madhuvanti Pal sięga do tradycji dhrupadu – jednej z najstarszych żywych form północnoindyjskiej muzyki klasycznej. Gra na rudra vinie, długiej cytrze z dwoma rezonatorami wykonanymi z tykw. Choć dawne rzeźby i miniatury przedstawiają kobiety grające na tym instrumencie, w późniejszej praktyce przez długi czas był on dla nich niedostępny. Album Pal The Holy Mother Plays the Rudra Veena stał się pierwszą płytą długogrającą nagraną przez kobietę grającą na rudra vinie. Artystka nie tylko wykonuje muzykę, lecz także samodzielnie buduje i modyfikuje swoje instrumenty. W Krakowie Pal wykona wybraną ragę z akompaniamentem tanpury żeńskiej. Jej ciągły dźwięk wyznaczy nieruchomy punkt odniesienia, wokół którego przez 45 minut będą rozwijać się kolejne wysokości, ornamenty i napięcia.
Informacje praktyczne:
Kiedy? 5–11.11.2026 r.
Gdzie? Cricoteka (ul. Nadwiślańska 2-4, Kraków)
Bilety? Dostępne na stronie internetowej KBF
Więcej informacji znajduje się na stronie Festiwalu Sacrum Profanum 2026.
English version: To read the descriptions and find out more in English, please visit the Sacrum Profanum website
Więcej informacji o programie na stronie: www.sacrumprofanum.pl/program
Bilety dostępne w sprzedaży od 10.09.2026 na stronie: KBF: bilety.
Organizatorzy Sacrum Profanum: Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe
Współorganizator: Cricoteka
Koncepcja i program: Krzysztof Pietraszewski