Cricoteka 2020 ul. NadwiælaÄska 2-4 3 Intro 4Ð7 Justyna S¸owikowska 8Ð10 Zdzis¸awa Gacek 11Ð13 Adriana Mickiewicz 14Ð15 Danuta Czerny- -Sikora 16Ð19 Oliwia Nguyen Quoc 20Ð23 Barbara Morgan 24Ð26 Maja U r b a n e k 2 3 Alicja MŸller Ten zin jest efektem eksperyment—w z r—ýnymi formami pisania o taÄcu, ruchu i performansie. Znalaz¸y si« w nim teksty licealistek, studentek oraz seniorek z warsztat—w dziennikarskich, kt—re odbywa¸y si« w Cricotece w ramach II edycji edukacyjnej ods¸ony programu ãRollercoaster. Kolekcjonerzy wraýeÄÓ. Obok, doæ� nietradycyjnych, relacji z dzia¸aÄ grupy tanecznej pisanych z perspektywy obserwatorek bˆd� Ð cz«æciej Ð uczestniczek, przeczytacie w nim m.in. moskaliki, erotyki i fraszki inspirowane happeningami Tadeusza Kantora. Nasz happening rozegra¸ si« w przestrzeni Ð niekiedy roztaÄczonych, a na pewno bardzo gibkich Ð s¸—w! Justyna S¸owikowska 4 Wiersz graficzny IM- -PULS NAMI¢- -TNOåCI, NIEWY- -RA -ûA -LNE OSTROåCI, CIAüO NAPI¢TE, W TEMPIE ZAMKNI¢TE, GüOWA RYTMICZNA, R¢KA M- -ECHANICZNA, NOGA SYNCHRONICZNA, FIGURA CHAOTYCZNA. OB- -RîT CHA- -OTY -CZ -NY, SK- -OK EN- -ER -GI -CZ- -NY, UK- -üON WY- -KL¢TYTANIEC PRZ- -EKL¢TY. 5 Justyna S¸owikowska O warsztatach List z Paw¸em üyskawˆ Z ciemnoæci wy¸aniajˆ si« oæwietlone przez sceniczne reflektory ostre kszta¸ty. Niekt—re niczym posˆgi zastygajˆ w jednej pozie. Pozosta¸e ludzkie rze�by dynamicznie wymachujˆ koÄczynami, rytmicznie podskakujˆ i przecinajˆ czarnˆ przestrzeÄ. Poszczeg—lne kszta¸ty gromadzˆ si« w skupiskach Ð spoczywajˆ na ziemi i wydobywajˆ z siebie szelesty, ciamkania oraz g¸«bokie westchnienia. Inne sˆ niezaleýne Ð wybra¸y samotnicze obroty, przysiady i pompki. Kaýdy krok przybliýa mnie nie tylko do zapoznania si« z teatralnˆ scenˆ Oærodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka, ale i z uczestnikami warsztat—w ruchowo-tanecznych o tajemniczym tytule List. Ð Co b«dziemy robi�? TaÄczy�? Uczy� si« uk¸adu choreograficznego? Improwizowa�? Ale co z Listem? Moýe powinnam wziˆ� kartk« i d¸ugopis. To bez sensu, przecieý podczas taÄca nie pisze si« list—wÉ Ð w tamtej chwili zapewne nie tylko w mojej g¸owie ko¸ata¸y takie myæli. Myæl«, ýe wszyscy cz¸onkowie grupy Ð niezaleýnie od iloæci siwych w¸os—w na g¸owie Ð zadawali sobie podobne pytania. Ale przecieý wiadomo, czym jest List! Dawno, dawno temu Tadeusz Kantor wymyæli¸ sobie, ýe napisze list. I to nie byle jaki! To musia¸ by� najwi«kszy list na æwiecie, a jego podr—ý mia¸a trwa� w nieskoÄczonoæ�. No dobra, pra- wie nieskoÄczonoæ�É A tak naprawd« to tylko kilka godzin marszu przez ulice Warszawy. Komentatorzy na bieýˆco relacjonowali losy przesy¸ki adresatom, kt—rzy niecier- pliwie czekali na niˆ w Galerii Foksal. Gdy upragniony list dotar¸ na miejsce, uczestnicy happeninguÉ rzucili si« na wielkˆ kopert«. Adresaci wpa Justyna S¸owikowska 6 O warsztatach List z Paw¸em üyskawˆ dli w sza¸ i potargali list, z kt—rego zosta¸y jedynie drobne strz«pki. Tylko co taniec ma wsp—lnego z najwi«kszym listem na æwiecie i Tadeuszem Kantorem? Czy da si« zapisa� s¸owa cia¸em w przestrzeni, nie uýywajˆc kartki ani d¸ugopisu? Szybko okaza¸o si«, ýe przy pomocy cia¸a mog« zapisa� ca¸e moje imi«: g¸owˆ Ð J, uchem Ð U, szyjˆ Ð S, ramionami Ð T, ¸okciami Ð Y, biodrami ÐÐ N i sto- pami Ð A! Staliæmy si« nie tylko poszczeg—lnymi cz«æcia- mi alfabetu, ale takýe ýywˆ materiˆ tworzˆcˆ w¸asne kody, wy- raýane za pomocˆ koniuszk—w palc—w i czubk—w g¸—w. Kaýdy m—g¸ opowiedzie� w¸asnˆ histori«, a razem stworzyliæmy tysiˆce r—ýnych narracji o przybyszach z przysz¸oæci, kierowcy samochodu czy wielkiej mi¸oæciÉ Gdy przyszed¸ czas grande finale, nie byliæmy do koÄca gotowi na to, co mia¸o w¸aænie nadejæ�. Od poczˆtku wiedzieliæmy (a w¸aæciwie nie wiedzieliæmy), ýe wyælemy jakiæ List. Kaýdy napisa¸ kr—tkˆ wiadomoæ� do ludzi z przysz¸oæci, z kt—rej naleýa¸o wybra� trzy s¸owa, b«dˆce inspiracjˆ do stworzenia ma¸ej choreografii. Nast«pnie zostaliæmy sparowani Ð ja zosta¸am przydzielona starszemu gentelmanowi, panu Edkowi. Niestety, by¸ to wyb—r poniekˆd tragikomiczny. Zar—wno ja, jak i pan Edek mamy fatalnˆ pami«� i nie byliæmy w stanie zapami«ta� uk¸adu, co przynios¸o nam teý wiele rado 7 Justyna S¸owikowska O warsztatach List z Paw¸em üyskawˆ chy, gdy oglˆdaliæmy efekt koÄcowy. Scena, korytarz, schody przed Cricotekˆ Ð kaýda para zosta¸a ulokowana w innym miejscu. Naszym zadaniem by¸o przekazywanie sobie choreografii, by ruchowa opowieæ� wciˆý krˆýy¸a mi«dzy nadawcami a odbiorcami. Oczywiæcie, po drodze uk¸ad zosta¸ wielokrotnie zmieniony i przekszta¸cony, co doprowadzi¸o do zmiany treæci Listu. Ostatecznie wiadomoæ� dotar¸a do celu, czyli z powrotem do nadawcy. Na pewno niekt—rzy przechodnie dziwacznie si« na nas patrzyli i myæleli, ýe oszaleliæmy, gdy wykonywaliæmy bizarne wymachy r«kami. Pozostali nie zwracali na nas najmniejszej uwagi Ð przecieý to Krak—w, tu codziennie dziejˆ si« dziwne rzeczy. Z pewnoæciˆ Kantor, gdyby tylko m—g¸ zmartwychwsta�, przyszed¸by pod Cricotek« i rozgoni¸by towarzystwo. Uzna¸by nasz List za jakˆæ g¸upiˆ gr«, kt—ra nie ma nic wsp—lnego z prawdziwˆ sztukˆ. Ale nas to nie rusza, bo mieliæmy æwietnˆ zabaw«! Zdzis¸awa Gacek 8 Erotyki inspirowane happeningiem List I x x x ods¸oni¸ jej smuk¸e przedramiona list d¸ugi i szeroki przypiˆ¸ w blond warkocze rozpiˆ¸ guziki w sukni przyku¸ �renice jak magnes do jej ust na ulicy targanej wiatrem ludzie biegali tu i tam ONI p¸on«li posklejani rumieÄce sch¸odzone deszczem przykry¸a wielka koperta II x x x tupot n—g m«skich na chodniku symfonia d�wi«k—w z oddali É ... emocje poýˆdania zapisa¸ torsem 9 Zdzis¸awa Gacek O przygotowaniach do fina¸u pierwszej edycji edukacyjnej ods¸ony Rollercoastera W listopadzie ubieg¸ego roku bra¸am udzia¸ w warsztatach ruchowych z Paw¸em üyskawˆ. Pracowaliæmy nad pokazem dla publicznoæci Cricoteki. Doæwiadczony nauczyciel ze swobodˆ scenicznˆ pobudza¸ nas do pokonywania barier oraz rozwijania mowy cia¸a i moýliwoæci g¸osowych. Potrafi¸ z kaýdej z dziewi«ciu os—b wydoby� najciekawsze formy Ð zar—wno ruchowe, jak i s¸owne. Scenariusz by¸ ruchomy (zaskakiwa¸ zmianami), do kt—rych niekt—rzy z nas nie mogli si« przyzwyczai�. Sztukˆ by¸o wydoby� drzemiˆce w nas emocje i przekaza� je na scenie. Grupa zr—ýnicowana wiekiem, a takýe umiej«tnoæciami ruchowymi i scenicznymi to duýe wyzwanie dla prowadzˆcego i uczestnik—w. M¸odsze osoby musia¸y ws¸ucha� si« w starszych i na odwr—t. Wszyscy uczyliæmy si« akceptacji i otwartoæci. Na warsztatach nie brakowa¸o uæmiech—w ani ýart—w. PrzestrzeÄ sali teatralnej wype¸ni¸y energia i m¸odoæ� licealistek oraz wysublimowany ruch starszych os—b. Nasza kreatywnoæ� zaowocowa¸a kompozycjˆ ¸ˆczˆcˆ elementy teatralne z sytuacjami wzi«tymi z codziennego ýycia. Ja na przyk¸ad wcieli¸am si« w rol« matki przygotowujˆcej obiad dla rodziny, a pozostali uzupe¸nili mojˆ opowieæ� abstrakcyjnym ruchem (by¸y taÄce krokiet—w czy barszczu). Kaýda osoba mia¸a swojˆ scen«. Basia zaprezentowa¸a si« w dynamicznej choreografii na tle æciany i w blasku æwiate¸, odwr—cona ty¸em do widowni. Pe¸na wdzi«ku i elegancji Ania w skupieniu opowiada¸a p¸ynnym i zdecydowanym ruchem jakiæ fragment ze swojego ýycia. Edward z obyciem scenicznym i naturalnoæciˆ poprowadzi¸ korow—d seniorek i licealistek na scen«, podæwietlajˆc lampˆ turystycznˆ kaýdˆ uczestniczk«. Stworzy¸ odpowiedni 10 O przygotowaniach do fina¸u pierwszej edycji edukacyjnej ods¸ony Rollercoastera Zdzis¸awa Gacek klimat tajemniczoæci. Z ciemnoæci powoli wy¸ania¸y si« kobiece postacie rozpoczynajˆce rytmiczny i skoordynowany uk¸ad taneczny (rˆk i n—g). Waýnˆ cz«æciˆ naszej choreografii, a zarazem jedynym elementem scenograficznym by¸y krzes¸a Ð jedno z nich by¸o moim partnerem w scenie tanga, na innych taÄczy¸y licealistki, wspierajˆc mnie i tworzˆc dynamiczne, ekspresyjne t¸o. Przy pomocy Paw¸a stworzyliæmy kreatywnˆ wypowied� scenicznˆ. Z satysfakcjˆ b«dziemy wspomina� nasz popis na prawdziwej scenie. Wzmocniliæmy swojˆ kondycj« fizycznˆ, a �wiczenia z improwizacji u¸atwi¸y nam wyraýanie stan—w emocjonalnych w swobodnych wypowiedziach s¸owno- ruchowych. 11 jej jego jej jego jej jej jego jej jej jego jej jego jej jej jego jej jego jego jego-jej, jegojej jejego, JEJ EGO! Adriana Mickiewicz hommage a hommage a Maria Jarema (kolaý) To by¸y przede wszystkim awantury upami«tniliæmy upami«tnienie oddaliæmy ho¸dÉ ho¸dzie? ho¸dowi? polski j«zyk trudny j«zyk sprawdzam po ælonsku godomy ãho¸daÓ po polsku godajom ãha¸daÓ ho¸d Ð wyraz czci lub zachwytu ha¸da Ð wysypisko sta¸ych odpad—w przemys¸owych powstajˆcych w wyniku eksploatacji kopalin lub przerobu (kto nigdy nie korzysta¸ z wikipedii niech pierwszy rzuci kamieÄ) no wi«c ho¸da cia¸ w ho¸dzie wysypane cia¸a kreælˆ obraz oko pieræ r«ka nogaÉ. üYDKA cienie ¸ydek w¸osy na ¸ydce ¸ydka w powietrzu ¸ydka na pod¸odze i juý nie ma ucieczki przed ¸ydkˆ jak tylko w innˆ ¸ydk« wi«c wijemy si« wsp—lnie wijemy si« razem naszymi cia¸ami i naszymi wsp—¸cia¸ami i hej! do ko¸a! ¸ydki wszystkich kraj—w ¸ˆczcie si«! tworzymy obrazy ruchobrazy kulobrazy cieniobrazy ku czci tej co to wcale nie gra¸a lecz by¸a po prostu nieco zaýenowanˆ kobietˆ wsp—¸czesnˆ ku czci jej? a moýe jego? jego kt—ry nigdy nie umiera¸ przed premierˆ a ten wiersz? homage a jarema hommage a kantor hommage a ruchome cia¸a cia¸o k¸ania si« cia¸om kt—re k¸aniajˆ si« temu kt—ry k¸ania¸ si« tej kt—raÉ. oj chyba dostan« globusa nie wiem nie znam si« nie orientuj« si« zarobiona jestem i nie mam poj«cia dla kogo maý« ten hommage moýe dla wszystkich moýe dla nikogo 12 Warsztaty Hommage a Maria Jarema z Katarzynˆ ûeglickˆ Adriana Mickiewicz Stoimy za bia¸ym p¸—tnem Ð ja i Danuta. Jeszcze nie dawno by¸yæmy sobie zupe¸nie obce, ledwo kojarzy¸yæmy swoje imiona (moýe zresztˆ tylko ja zna¸am jej imi«). Teraz musimy wsp—lnie stworzy� unikalny obraz z naszych cieni. Bia¸a p¸achta oddziela nas od pozosta¸ych os—b, tymczasowych widz—w. Nie moýemy obserwowa� ich reakcji ani kontrolowa� sposobu, w jaki nas postrzegajˆ. Pozbawiona doæwiadczenia oraz wczeæniejszego przygotowania, nie wiem nawet, kt—re partie mojego cia¸a sˆ widoczne, a kt—re wymykajˆ si« æwiat¸u i w efekcie nie odbijajˆ si« na p¸—tnie. Z jednej strony wyzwolenie od wzroku Innego pozwala mi skupi� si« na w¸asnym ciele oraz intymnoæci bycia i dzia¸ania w duecie. Z drugiej Ð mam æwiadomoæ�, ýe owo poczucie wyobcowania jest jedynie pozorem Ð w rzeczywistoæci to przecieý w¸aænie nasze cia¸a zosta¸y postawione w centrum sceny i wystawione na widok publicznoæci. Katarzyna ûeglicka poprowadzi¸a warsztaty w Cricotece w nawiˆzaniu do happeningu Tadeusza Kantora Hommage a Maria Jarema Ð poæmiertnego ho¸du z¸oýonego awangardowej malarce. Kolejne zadania postawione przed uczestnikami i uczestniczkami ¸ˆczy¸y w sobie dwie odmienne dziedziny artystyczne: malarstwo oraz sztuk« performatywnˆ. Prowadzˆca skupi¸a si« na kwestii plastycznoæci taÄca i ludzkiego cia¸a, kt—re sta¸o w centrum tw—rczoæci zar—wno Kantora, jak i Jaremy. ZwieÄczeniem warsztat—w by¸a w¸aænie pr—ba stworzenia w technice teatru cieni ruchomych obraz—w, kt—re nawiˆzywa¸yby do prac artystki. Komponowaliæmy nasze choreografie w parach dobranych na zasadzie przypadku. Pracowaliæmy wi«c z nieznajomymi. Na poczˆtku wybraliæmy obrazy, do kt—rych chcieliæmy nawiˆza�. Mojˆ uwag« przyku¸a prosta i minimalistyczna grafika z cyklu G¸owy przedstawiajˆca tytu¸owe g¸owy trzech m«ýczyzn o surowych spojrzeniach. Ich cia¸a zosta¸y z¸ˆczone ze sobˆ w taki spos—b, ýe oczy pierwszej postaci zacho 13 Warsztaty Hommage a Maria Jarema z Katarzynˆ ûeglickˆ Adriana Mickiewicz dzi¸y na twarz drugiej. Obraz Danuty, naleýˆcy do tej samej serii, by¸ nieco bardziej ekspresyjny: w centrum dzie¸a znajdowa¸y si« dwie, krzyczˆce osoby, kt—rych policzki styka¸y si« ze sobˆ. Obie prace przedstawia¸y zdeformowane i poszatkowane cia¸a. Figury zdawa¸y si« sta� jednoczeænie razem, jak i osobno. Bli�niacze twarze nak¸ada¸y si« na siebie i przenika¸y si«, a jednak pozostawa¸y indywidualnoæciami. Brak kontaktu wzrokowego sugerowa¸ jednak ich odr«bnoæ�, lub wr«cz osamotnienie. W naszej kr—tkiej scence skupi¸yæmy si« na odegraniu relacji mi«dzy nimi, wykorzystujˆc przede wszystkim jednˆ cz«æ� cia¸a: g¸ow«. Warsztaty u ûeglickiej stanowi¸y takýe lekcj« wsp—¸pracy: w trakcie kolejnych zadaÄ naleýa¸o skupi� si« nie tylko na w¸asnym ciele, ale takýe na ruchu innych. Czasem by¸o to doæwiadczenie intymnej, kameralnej pracy we dwoje, jednak niekiedy uwaga musia¸a rozproszy� si« mi«dzy wszystkich uczestnik—w i uczestniczki zaj«�. Trud wejæcia w fizyczny kontakt z drugˆ osobˆ (a takýe i strach przed moýliwoæciˆ bycia ocenionym) poczˆtkowo stanowi¸ dla mnie duýˆ barier«. Z czasem intensywnoæ� �wiczeÄ pozwoli¸a mi cz«æciowo prze¸ama� niepewnoæ�. Zdedydowanie by¸a to zas¸uga szerokiej inkluzywnoæci, budowanej na scenie Cricotecki. Zaj«cia odby¸y si« w atmosferze akceptacji lub nawet afirmacji r—ýnorodnych cia¸ oraz ich sposob—w poruszania si«. Dziwne, niecodzienne, by� moýe nawet æmieszne ruchy by¸y wr«cz celebrowane. Odmiennoæ� naszych moýliwoæci ruchowych pozwoli¸a stworzy� zupe¸nie wyjˆtkowe i niepowtarzalne kompozycje. Danuta Czerny-Sikora 14 Fraszka inspirowana happeningiem Kultura agrarna na piasku Cisza Ð cia¸o, cia¸o Ð cisza Plaýa i improwizacja. Zaczynamy wciˆý od nowa, By nie wkrad¸a si« stagnacja. Kantor mˆdrym by¸ facetem I zdziwienie lubi¸ budzi�. Zachwyca¸ twardym konkretem Szokujˆc nas, zwyk¸ych ludzi. Piasek, morze i gazety... Zmieniajˆ punkt przy¸oýenia? Nie zawsze wszystkich niestety Pobudzajˆ do myælenia. 15 Danuta Czerny-Sikora O warsztatach Kultura agrarna na piasku z Monikˆ Kiwak ãO nie, nie tak, bardziej, kÉ. na lewo! M—wi« przecieý, r—wno, r—wno, jeszcze r—wniej! Wyýej ta gazeta! Niech b«dzie wida� t« gazet«, niech wystaje, uwaga, sypiesz piaskiem!Ó: wiesz, tak sobie wyobraýam Kantora, dyrygujˆcego swoimi happeningowcami. Wrzeszcza¸ na nich pewnie, rzuca¸ mi«sem, a oni go s¸uchali i wychodzi¸y niesamowite rzeczy. S¸ysza¸aæ o Kulturze agrarnej na piasku? Nie? Szczerze m—wiˆc, ja teý wczeæniej nie. Teraz g¸«boko wlaz¸am w temat, wiesz? Widzisz sama, nie przez przypadek zatrzyma¸yæmy si« w tym miejscu, nad Wis¸ˆ. Popatrz, jaki ten budynek Cricoteki jest cudownie podw—jny! Wracajˆc do moich ostatnich przeýy�, powiem Ci tak: by¸o super. No i robiliæmy na tych warsztatach happening. Happening z happeningu. Najwaýniejsza mia¸a by� przyjemnoæ�, jakˆ czerpie si« ze s¸—w, z ruchu, z cia¸a. Naprawd« czu¸am, ýe mi lekko, fajnie, niesamowicie. Polata¸am po scenie. Pierwszy raz, kurcz« Ð to by¸o coæ. Ja na scenie, na kt—rej odbywajˆ si« prawdziwe przedstawienia. W pewnym momencie mieliæmy wyciˆ� z gazet jakieæ s¸owa albo je napisa� i potem przedstawia� innym. Mnie przypad¸o w udziale s¸owo ãý—¸tyÓ. Pokaý ãý—¸tyÓ, no we�. No, jakbyæ pokaza¸a? Prosz« ci«. Ale nie by¸o wyjæcia, coæ musia¸am zrobi�, no to zataÄczy¸am, bo instruktorka powiedzia¸a, ýe moýna zrobi� cokolwiek i teý b«dzie dobrze. No i kurcz«, jakoæ si« odblokowa¸am, zacz«¸am myæle� bardziej abstrakcyjnie, w koÄcu bra¸am udzia¸ w happeningu, poczu¸am to. Zacz«¸am jakoæ tak si« czu�, artystycznie? Czy kreatywnie? Inaczej niý na co dzieÄ. Pomyæla¸am, ýe to m—j pierwszy raz, ale nast«pnym razem juý w og—le nie b«d« mia¸a opor—w, niby to teatr, a kaýdy moýe coæ sobˆ wyrazi�, nie tylko aktorzy. Moýna coæ wykrzycze� albo wymacha� r«kami, albo wykopa�. Nogami. S¸uchaj, teý to poczuj. Zrobimy we dwie happening, juý ja coæ wymyæl«. Oliwia Nguyen Quoc 16 Haiku inspirowane happeningiem Cricotage Rutyna ýycia Obrazem codziennoæci Wsp—¸czesnych czas—w 17 Oliwia Nguyen Quoc O warsztatach Cricotage z Erykiem Makohonem Zaj«cia zacz«¸y si« od przedstawienia uczestnikom kilku prostych gest—w kaýdej cz«æci cia¸a. Ich nazwy oraz same ruchy wywodzi¸y si« ze zwyczajnych, codziennych czynnoæci, takich jak ãmycie nadgarstk—wÓ czy ãgaszenie papierosaÓ. Poznawszy te sekwencje, osoby biorˆce udzia¸ w warsztatach wybra¸y kilka ruch—w i prezentowa¸y je na sw—j zindywidualizowany spos—b. Ciekawe by¸o to, jak r—ýnorodne okaza¸y si« poszczeg—lne wariacje. Ruchy odzwierciedla¸y emocje, stres, zaangaýowanie czy wczucie si« w chwil«. Poczu¸am si« przez moment jak na spektaklu teatralnym, gdzie scenariusz pisany jest przez samych aktor—w, spontanicznie odgrywajˆcych sceny na podstawie swoich przeýy� oraz odczu�. Oglˆdajˆc to niecodzienne, improwizowane przedstawienie, moýna by¸o bowiem pozna� cho� niewielkˆ cz«æ� osobowoæci kaýdego z wykonawc—w. Na ærodku sali znajdowa¸ si« wyklejony taæmˆ kwadrat, dodatkowo podzielony na cztery mniejsze. Uczestnicy kolejno prezentowali w jego ramach w¸asne interpretacje wyjæciowych gest—w. Osoby stojˆce na przeciwleg¸ych kraw«dziach figury musia¸y zaprezentowa� sw—j ruch, zbliýajˆc si« w jednakowym tempie do ærodkowej linii. Waýna by¸a tutaj obserwacja postaci na przeciwko, gdyý przekroczenie musia¸o nastˆpi� w tym samym czasie. Po przejæciu linii podzia¸u uczestnicy przejmowali swoje ruchy. Zadanie nie by¸o tak proste, jak mog¸oby si« wydawa�. Cz«stym b¸«dem okazywa¸o si« skupienie zbyt duýej uwagi na wykonywanym ruchu i niezwaýanie na sam moment przejæcia. Kiedy uczestnicy nie starali si« kontrolowa� otoczenia, a koncentrowali si« na tym, aby wczu� si« w sytuacj«, wychodzi¸o coæ pi«knego, bardzo teatralnego. Podzia¸y si« up¸ynnia¸y. Poj«cie granicy czy progu, a takýe doæwiadczenie w¸asnej liminalnoæci, by¸o zresztˆ waýnym elementem ca¸ego warsztatu. 18 Inne zadanie, kt—re potem rozwin«¸o si« w happening, r—wnieý kr«ci¸o si« wok—¸ wspomnianego kwadratu, jednak tym razem polega¸o na poruszaniu si« wed¸ug æciæle okreælonych regu¸. W kaýdym z czterech p—l obowiˆzywa¸ inny zakres ruchu. Prowadzˆcy za pomocˆ ustalonych s¸—w kontrolowa¸ to, co dzieje si« w obr«bie wyznaczonego kawa¸ka pod¸ogi. Na ærodku kwadratu by¸a natomiast strefa wolna od wspomnianych zasad. Sami uczestnicy r—wnieý mieli moýliwoæ� kontroli ruchu innych Ð ýeby wp¸ynˆ� na pozosta¸ych, musieli wykrzycze� przypisane im s¸owa. W tym zadaniu uczestnicy zmierzyli si« z licznymi wyzwaniami. Wymaga¸o to od nich nie lada skupienia, uwaýnoæci i bardzo szybkich reakcji na zmiany. Ca¸oæ� zosta¸a przeniesiona na zewnˆtrz, gdzie w scenerii zachodu s¸oÄca, przy doæ� orientalnej, lecz spokojnej muzyce, uczestnicy stworzyli happening, prezentujˆc niezwyk¸ˆ æwiadomoæ� sytuacji, swojego ruchu, a takýe indywidualizm. Zaj«cie ruchowe u Eryka bardzo mocno skupia¸y si« na koniecznoæci przejmowania inicjatywy; wymaga¸y bacznej obserwacji i gotowoæci na szybkˆ zmian« wykonywanej sekwencji, a takýe duýej æwiadomoæci swojego cia¸a oraz tego, co aktualnie dzia¸o si« na Oliwia Nguyen Quoc O warsztatach Cricotage z Erykiem Makohonem 19 scenie. Sama precyzja ruchu nie by¸a tutaj pierwszoplanowa. Znaczˆca sta¸a si« natomiast umiej«tnoæ� wy¸ˆczenia ch«ci kontrolowania ruchu. Kiedy uczestnicy zbytnio skupiali si« na tym, aby kaýdy gest by¸ precyzyjny i zgodny z pierwotnymi za¸oýeniami, ich mini-choreografie okazywa¸y si« nienaturalne, pozbawione indywidualnoæci. Istota tkwi¸a w tym, aby zgodnie z w¸asnˆ interpretacjˆ uzewn«trzni� danˆ sekwencj«. Waýne by¸o r—wnieý szczeg—lne wyczulenie na moment przejæcia, czyli przekroczenia linii, symbolizujˆcej p¸ynnˆ zmian« ruchu, koniecznoæ� dostosowania si« do nowych zasad. Zupe¸nie jak w ýyciu Ð jedynˆ sta¸ˆ pozostaje to, ýe wszystko jest zmienne, a cz¸owiek b«dˆcy scenarzystˆ w¸asnego ýycia, przechodzi przez r—ýne etapy, dopasowujˆc si« do regu¸ panujˆcych na kolejnych szczeblach dojrza¸oæci. Jako obserwatorka tych warsztat—w mia¸am wraýenie, ýe jednym z ich cel—w by¸a nauka korzystania z wp¸ywu innych. Brak kontroli nad niekt—rymi sytuacjami w ýyciu nie zawsze jest czymæ z¸ym. Kiedy chcemy je kontrolowa� za bardzo, dzieje si« rzecz odwrotna, a mianowicie Ð efekt koÄcowy nie jest tak spektakularny jak w—wczas, gdy pozwolimy sobie na odrobin« spontanicznoæci i p—jdziemy z tak zwanym prˆdem. Oliwia Nguyen Quoc O warsztatach Cricotage z Erykiem Makohonem Barbara Morgan 20 Moskaliki i lepieje inspirowane Lekcjˆ anatomii wed¸ug Rembrandta I Gdy ktoæ powie, ýe wisielec Wiszˆc nie czuje rozkoszy, Z beczki ý—¸ciˆ go zaleje Przed o¸tarzem Wita Stwosza. II Kto mi powie, ýe po æmierci Kantor nie rozp«ta burzy, Tego bronˆ rozerw« na �wierci Przed szpitalem æw. R—ýy. III Gdy ktoæ powie ýe post mortem Juý nie moýna taÄczy� tanga, W dzi—b mu strzel« starym tortem Na tarasie Cafe Manggha. IV Kto mi powie ýe nieboszczyk Juý nie b«dzie nigdy gada¸, Tego niechaj osio¸ oszcza W klimatycznych Krzysztoforach. V Lepiej dobrze naciˆ� zw¸oki Ni�li kˆpiel mie� z posoki VI Lepiej prysnˆ� z prosektorium Niý da� kroi� w audytorium VII Lepiej poýre� szczurzˆ maæ� Niý w Kantora szpony wpaæ� 21 Na ciemnej pod¸odze, w p—¸mroku leýˆ cia¸a. W wi«kszoæci to kobiety. Tu i —wdzie mieniˆ si« brokatem wieczorowe suknie. Sˆ teý stroje bardziej swobodne, lu�ne, ale z uwagˆ dobrane na dzisiejszˆ okolicznoæ�. Obok srebra i z¸ota najbardziej zwracajˆ uwag« czerwieÄ i amarant. Mam wraýenie, ýe m¸odym przy doborze kreacji, m—wiˆc wprost Ð opakowania, bardziej zaleýa¸o na wygodzie i nieskr«powanych ruchach, jakby ten w¸aænie rodzaj swobodnego pakunku dawa¸ im poczucie bezpieczeÄstwa w drodze w nieznane. U starszych dam (czymýe w¸aæciwie jest czas?), kt—rym wydaje si«, ýe bagaý doæwiadczeÄ dobrze je juý wyrze�bi¸, i ýe nie muszˆ by� takie praktyczne, t« funkcj« spe¸nia opakowanie ozdobne, skupiajˆce uwag«, sugerujˆce æwiadomoæ� w¸asnej seksualnoæci i wyjˆtkowoæci. Mrok woko¸o g«stnieje. Czuj« to mimo zamkni«tych oczu, bo moje cia¸o teý leýy poær—d innych. W¸aænie przeýywamy w¸asne umieranie. Przez moment ktoæ si« troch« wierci, wida� jeszcze nie zaakceptowa¸ nieuchronnej kolei rzeczy. Nast«puje zupe¸na cisza. Mam wraýenie, ýe atomy powietrza pozbawione ¸adunku przenikajˆ moje cia¸o, kt—re si« rozp¸ywa i miesza ca¸kowicie i nierozpoznawalnie z otoczeniem. Zapadam si« w niebycie, w nicoæci, kt—ra wcale nie jest nica. Niewiadomego pochodzenia strumyczki æwiadomoæci sprawiajˆ, ýe czuj«, jak znikam w puszystej pustce, kt—ra utkana jest z niepami«ci, niechcenia, niemuszenia, nieæmiechu, niesmutku, niewiny, niepragnienia. A sen? Co ze snem ? Sen jest szaroæciˆ. M—j sen, moja szaroæ�. Mi«dzy bytem a niebytem, ýyciem a æmierciˆ. Pachol«ctwem a staroæciˆ. Ta szaroæ� snu, ch¸—d pod¸ogi oraz delikatne, mgliste æwiat¸o, kt—re przeciska si« przez powieki, powoli oýywiajˆ moje cia¸o. A wi«c to jeszcze nie teraz? Barbara Morgan O warsztatach Lekcja anatomii wed¸ug Rembrandta z Basiˆ Bujakowskˆ Barbara Morgan 22 O warsztatach Lekcja anatomii wed¸ug Rembrandta z Basiˆ Bujakowskˆ Nie ostatecznie? Inne cia¸a teý powoli zaczynajˆ si« porusza�. Czy budzimy si« w nowej nierzeczywistoæci? Obok kaýdego leýy kilka przer—ýnych drobiazg—w. To pamiˆtki z poprzedniego ýycia. Par« wspomnieÄ, kt—re chcia¸oby si« zatrzyma�, zabra� ze sobˆ w ostatniˆ drog«. Bo jednak powraca pami«� przesz¸oæci, dawnych lat, beztroski. Poczˆtkowo jeszcze troch« blada Ð jakby osnuta babim latem Ð t«ýeje. Powoli siadamy. Ogarniamy wzrokiem te swoje skarby, niekt—rzy dotykajˆ, inni zaciskajˆ w d¸oniach, jakby chcieli bardziej poczu� faktur« przedmiotu, jego ch¸—d czy energi« minionych lat. Podnosz« wzrok i widz« uæmiechni«tˆ twarz Basi Bujakowskiej. Bije od niej ciep¸o, spok—j, a figlarne oczy zdradzajˆ ciekawoæ�. Jest dobrze. Niewaýne, jaka to stacja w naszej podr—ýy. Jeszcze zawieszeni, zaczynamy dzieli� si« z pozosta¸ymi swoimi wspomnieniami zakl«tymi w przedmiotach. Nie musimy nic opowiada�, ale j«zyki same si« rozplˆtujˆ. Czasem dwa, trzy s¸owa wystarczˆ, by zajrze� do æwiata drugiej osoby. Ch¸on« te strz«pki czyjegoæ ýycia. Sˆ tu przyja�nie, czasem mi¸oæci czy wzruszenia niezwyk¸ymi spotkaniami z przygodnymi osobami. Mam poczucie, ýe w kaýdej z tych historii, w emocjach, w bliskich mi miejscach, odnajduj« czˆstk« siebie. Jest przecieý bransoletka z Afganistanu. Sˆ pamiˆtki z Afryki, z Maroko; sˆ stare fotografie, pieræcionek zar«czynowy, a nawet szafa. Tak, w¸aænie szafa. Wyci«ta z papieru czerpanego, 23 Barbara Morgan O warsztatach Lekcja anatomii wed¸ug Rembrandta z Basiˆ Bujakowskˆ taka, kt—rˆ moýna schowa� do torebki, by w dowolnej chwili wyjˆ�, otworzy� drzwi i zajrze�. Jest tam bowiem w s¸owa zakl«ta czyjaæ tajemnica. Stan«¸a mi przed oczami szafa Kantora, interior imaginacji, ale przypomnia¸am sobie i o innych szafach, takýe moich, zw¸aszcza z dzieciÄstwa, za kt—rych drzwiami m—g¸ si« zmieæci� ca¸y wszechæwiat. Od poczˆtku spotkania Basia pr—bowa¸a przybliýy� nam Kantora, nie od strony samego happeningu (jak na przyk¸ad Pawe¸ üyskawa), a procesu tw—rczego, jego istotnych element—w, znaczenia minimalizmu czy metafory. Gdy przedstawialiæmy si« sobie nawzajem przy pomocy prostych gest—w, wyraz—w twarzy czy samych uæmiech—w, zrozumia¸am, jak wiele moýna powiedzie� bez s¸—w. Wykonywaliæmy kr—tkie zamaszyste ruchy, jakby wyrzucajˆc z siebie pojedyncze zdania zast«pujˆce s¸owomow«. Uczy¸am si« nowego j«zyka, by� moýe bardziej precyzyjnego, lepiej definiujˆcego emocje. Mog¸am przechodzi� z jednego symbolicznego pokoju do drugiego, z jednej rzeczywistoæci w innˆ. Ile w tym moim przeýywaniu by¸o Kantora, ile Basi, a ile mnie samej? Basi zawdzi«czam coæ bardzo waýnego. Pogodzi¸a mnie z Kantorem, z jego sztukˆ. åmieszne, ale b«dˆc nastolatkˆ, obrazi¸am si« na mistrza. Pozna¸am w—wczas ciep¸ego, uroczego pana, kt—ry przekroczywszy niewidzialny pr—g w Krzysztoforach, nagle przeistoczy¸ si« w tyrana. Mimo æwiadomoæci jego geniuszu, ta naburmuszona dziewczyna wciˆý we mnie tkwi¸a. Dopiero dzi«ki Basi zajrza¸am do w¸asnej szafy i wysz¸am z niej juý inna. 24 Monolog wewn«trzny inspirowany Panoramicznym happeningiem morskim Maja Urbanek P¸ynie. Jest dynamiczna. Fala. Kolejna nadciˆga, potem wpadajˆ na siebie. Tworzˆ ca¸oæ�, a krople jeszcze przez chwil« wirujˆ w powietrzu. I jest. Juý jest nast«pna. Ta p¸ynie powoli, przelewa si« nieæpiesznie. I juý jej nie ma. One sˆ wolne, tak prawdziwie wolne. A jednak zaleýne od siebie nawzajem Ð wp¸ywajˆ na siebie i wyp¸ywajˆ. Po¸ˆczone w jeden organizm. Te krople splecione i fale wymieszane. Ten ciˆg zderzeÄ, odp¸yw—w i przyp¸yw—w. P—jd�my dalej Ð a gdyby to morze tak zmusi�? Jakoæ je niesamowicie poruszy� i coæ mu rozkaza�? Wbrew jego za¸oýeniom. ûeby na przyk¸ad taÄczy¸o w rytmie nadanym odg—rnie, a nie jak teraz Ð swobodnie. Albo lepiej Ð ýeby ono niekoniecznie taÄczy¸o do muzyki, ale samo by¸o muzykˆ. Chc« pozwoli� mu tworzy�. Szumie�, kropi� i zderza� si«, potem podrygiwa�. Najpierw wolno, potem juý troch« gwa¸towniej. Jakby zapanowa� nad nim, jednoczeænie dajˆc mu swobod« istnienia wedle w¸asnego uznania. Wtedy my moýemy decydowa� w prawo czy w lewo. Jak szybko i o wysokoæci d�wi«k—w teý. Jakbyæmy tworzyli muzyk« zupe¸nie od nas niezaleýnˆ, a jednoczeænie podporzˆdkowanˆ r«ce cz¸owieka. Jakby melodie zdekonstruowa� na rzecz zupe¸nie nowego aktu tw—rczego. Nie b«dˆcego naszym dzie¸em, a tego morskiego organizmu. Bo w koÄcu moýemy przecieý spr—bowa� na chwil« opanowa� ten bezkres i stworzy� iluzj« kontroli nad organizmem tak z¸oýonym, niezaleýnym i wolnym. Ale to trzeba ukry�. Trzeba ukry� zar—wno kontrol«, jak i jej brak. Trzeba doda� absurdu. Moýe czymæ rzuci�? Tylko czym? ûartem? Prawdˆ? Rybˆ? Naleýy stworzy� z¸udzenie, ýeby zniwelowa� t« prawd«. 25 O warsztatach Panoramiczny happening morski z Martˆ Pietruszkˆ Maja Urbanek Ania BasiaTomek KasiaDanusiaEla DarekZosiaAniaBasia! Tomek Kasia Danusia! Ela! Darek! Zosia! Aaaaniaaaa Basiaaa Toooomeek Kasiaa Daaanusiaa Eeeela Dareeek Zoooosiaa Idˆ w lewo, jedno za drugim. Cia¸o za cia¸em wodzi dotykiem. Malujˆ fale w powietrzu, prowadzˆ ze sobˆ cielesne dialogi. Jeden dotyk w d¸oÄ porusza ca¸ˆ r«kˆ, ciˆgnie jˆ w g—r« i pozwala opaæ�, a cia¸o w tym czasie oplata nowy przyp¸yw. Nowy bodziec, inny dotyk i nast«pna osoba powoli prowadzi nog« w bok. Wykonuje obr—t i p¸ynie dalej Ð do nast«pnego cia¸a, kt—re poprowadzi je jeszcze inaczej. Kaýda z os—b porusza si« pod wp¸ywem innych, na skutek ich ruch—w i wskaz—wek. Zatopione w niebieskim æwietle i d�wi«kach melodii, tworzˆ kolejne morskie elementy. Zderzajˆ si« ze sobˆ albo trzymajˆ na dystans. Krople przechodzˆ to w jednˆ, to w drugˆ stron«. Cia¸o faluje spokojnie, by potem Ð poderwane dotykiem innego, rzuci� si« do skoku. Oplatajˆ swoje koÄczyny i cia¸o obok. Wiˆýˆ ze sobˆ na chwile i wzajemnie na siebie oddzia¸ujˆ. Cia¸o z cia¸em plˆcze si« w skomplikowane wariacje. Moýemy zaobserwowa� ich ruchy. Zobaczy�, jak uwalniajˆ cia¸o i pozwalajˆ mu na improwizacje. Kreujˆ przedziwny obraz zaufania, wsp—¸pracy i wolnoæci. Tworzˆ hipnotyzujˆce formacje morskie. Marta Pietruszka, bazujˆc na Kantorowskim happeningu, tworzy w widzach i uczestnikach przeæwiadczenie, ýe doæwiadczy¸o si« czegoæ niezwykle osobliwego. AniaBasiaTomekKasiaDanusia ElaDarekZosia AniaBasia! Tomek KasiaDanusia! Ela! Darek! Zosia! Aaaaniaaaa Basiaaa Toooomeek Kasiaa Daaanusiaa Eeeela Dareeek Zoooosiaa ÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐ ÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐ ÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐ ÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐ ÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐ ÐÐÐÐÐÐÐÐÐÐ O warsztatach Panoramiczny happening morski z Martˆ Pietruszkˆ Maja Urbanek Druk powsta¸ jako podsumowanie warsztat—w w ramach programu: Rollercoaster. Kolekcjonerzy wraýeÄ Ð warsztaty Koordynatorki projektu: Alicja MŸller, Basia Pasterak, Izabela Zawadzka Promocja projektu: Marzena Boniecka Redakcja i korekta: Alicja MŸller Sk¸ad i opracowanie graficzne: Weird Gentlemen Dofinansowano ze ærodk—w Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzˆcych z Funduszu Promocji Kultury Organizator: Wsparcie medialne: